Almanach Concilium Civitas 2020/2021 – Profesor Ladislau Dowbor “Ludzie są zmęczeni, a model gospodarczy się wyczerpał*” –

Concilium Civitas, Almanach 2020/2021, Przyszłość, Czas po COVID

Ladislau Dowbor “Ludzie są zmęczeni, a model gospodarczy się wyczerpał*”

Tytuł pochodzi z wypowiedzi
Alicii Bárceny, sekretarz wykonawczej
Komisji Gospodarczej
Narodów Zjednoczonych
ds. Ameryki Łacińskiej i Karaibów,
CEPAL, rozmowa dla „El País”,
6.02.2020, www.bit.ly/3igk5y6
(dostęp: 9.04.2020).

Kiedy piszę ten artykuł, świat zmaga się z koronawirusem. Ten drobnoustrój jasno pokazał nasz niezwykły brak odporności. Ale podczas gdy wszyscy rzuciliśmy się redukować straty, nie mówiąc już o poszukiwaniu rozwiązań, okazało się także, że nie chodzi tylko o wirusa, ale też o to, jak traktujemy planetę. Stajemy w obliczu połączenia katastrofy ekologicznej, eksplozji nierówności, chaosu finansowego i do tego wirusa. Sprawy nie idą po naszej myśli, więc pilnie musimy spojrzeć szerzej na stojące przed nami wyzwania.
I nie chodzi tu o akademickie utarczki. Chodzi o nas i o nasze dzieci. W skrócie: niszczymy planetę dla korzyści mniejszości, podczas gdy konieczne zasoby finansowe skoncentrowane są w spekulacyjnych inwestycjach. Agenda na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030 ONZ jest jasno sprecyzowana, więc wiemy, co trzeba zrobić. Mamy pieniądze: jeśli podzielimy światowe PKB w wysokości 85 bilionów dolarów przez liczbę ludzi na Ziemi, zobaczymy, że wytwarzamy równowartość 3700 dolarów w towarach i usługach miesięcznie na czteroosobową rodzinę.
W rajach podatkowych znajduje się ponad 20 bilionów dolarów, zasadniczo wskutek unikania płacenia podatków, korupcji i prania brudnych pieniędzy. Mamy też wszystkie niezbędne informacje i technologie do walki z wyzwaniami. Nasz problem to nie brak zasobów, lecz brak dobrego zarządzania. Musimy przeorganizować sposób, w jaki regulujemy wykorzystanie zasobów. To o wiele więcej niż ekonomia. Zalewają nas informacje o palących problemach związanych ze zmianą klimatu, z zanieczyszczeniem wody czy wycinką lasów, niszczeniem bioróżnorodności i tak dalej. To, że ponad 800 milionów ludzi głoduje, to moralna góra lodowa i głupota ekonomiczna, skoro na Ziemi znajduje się tyle żywności. Ale prawdziwe wyzwanie polega na tym, że niewiele robimy, by… zmierzyć się z wyzwaniami. To coś w rodzaju instytucjonalnej bezsilności. Wszyscy wiemy, co powinno zostać zrobione, mamy też zasoby, tymczasem tylko publikujemy kolejne raporty. Teraz należy się skupić na procesie podejmowania decyzji społecznych, na rozwiązaniach instytucjonalnych. Na ścianie płaczu rozwiązań nie znajdziemy. Podczas dyskusji prowadzonych w Brazylii odkryliśmy dziesięć oczywistych sposobów, które pomogą skierować społeczeństwa z powrotem na właściwe tory:
1 Demokracja ekonomiczna: zarządzanie korporacyjne trzeba przeorientować, przy transparentnym przepływie informacji oraz równowadze pomiędzy państwem, korporacjami i społeczeństwem obywatelskim. Demokracja polityczna nie może istnieć, jeśli nie towarzyszy jej podstawowa demokracja ekonomiczna. Demokracja
dla nielicznych to nie demokracja.
2 Demokracja partycypacyjna: proces podejmowania decyzji dotyczących różnych dostępnych opcji, ustalenie priorytetów w związku z wykorzystaniem zasobów nie może polegać jedynie na oddaniu głosu co dwa czy cztery lata. Mając adekwatny system informacji, zdecentralizowane zarządzanie i zaangażowane społeczeństwo obywatelskie, możemy osiągnąć wyższy poziom racjonalności i sprawiedliwości w organizacji życia gospodarczego i społecznego.
Nowe technologie to ogromny potencjał, który powinniśmy zbadać, ale wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za ogólne wyniki. 3 Opodatkowanie transakcji finansowych: jest kluczowe zarówno dla zapewnienia społeczeństwom informacji o przepływie zasobów finansowych, jak i do wykorzystania owych zasobów do redukowania nierówności i stymulowania zrównoważonego rozwoju. System podatkowy odgrywa fundamentalną rolę w zapewnianiu sprawiedliwego dostępu do zasobów i ich społecznej produktywności.

4 Powszechny przychód podstawowy: w wizji, w której każdy musi mieć dostęp do podstawowych środków zapewniających życie na przyzwoitym poziomie w prosty i bezpośredni sposób, zwłaszcza biorąc pod uwagę nowoczesne techniki transferowe oraz niematerialną formę pieniędzy, należy zapewnić każdej rodzinie prawo do niezbędnego minimum. To nie są koszty, bo stymulowanie popytu wśród najniższych warstw społeczeństwa generuje produkcję i pozytywny zwrot społeczny z inwestycji. To solidna polityka ekonomiczna. Pieniądze u dołu piramidy społecznej stymulują gospodarkę, pieniądze na szczycie ją drenują.
5 Powszechny dostęp do polityki społecznej: dostęp do opieki zdrowotnej, edukacji, bezpieczeństwa, kultury, dachu nad głową i innych podstawowych dóbr należy uznać za absolutny priorytet. Dobra te nie powinny być traktowane jak koszty, ale jak inwestycja w ludzi, bo stymulują produktywność i darmowe zasoby dla
innych form konsumpcji. To główny kierunek pomocy dla rodzin bez niszczenia środowiska.
6 Zintegrowany rozwój lokalny: zasadniczo jesteśmy światem zurbanizowanym, w każdym mieście powinno się wprowadzić politykę społeczną zapewniającą dobre życie społeczności oraz zrównoważone wykorzystanie zasobów naturalnych. Równowaga ekonomiczna, społeczna i środowiskowa musi być zapewniona u podstaw społeczeństwa, na poziomie lokalnych społeczności. Te najlepiej wiedzą, jakie mają potrzeby i potencjał. Tu nie chodzi o ideologię, lecz o solidne zarządzanie.
7 Systemy finansowe jako służba publiczna: pieniądze, którymi zarządzają obecnie pośrednicy finansowi, pochodzą z naszych oszczędności oraz z płaconych przez nas podatków. To są środki publiczne i w tym sensie powinny odpowiadać za zaspokojenie podstawowych potrzeb koniecznych do zrównoważonego rozwoju. Banki publiczne, społeczne banki rozwoju (community development banks), kooperatywy kredytowe oraz platformy kredytowe peer-to-peer, a także inne rozwiązania, takie jak lokalne pieniądze wirtualne, są niezbędne do realizacji naszych pomysłów na rozwój. 8 Ekonomia wiedzy: wiedza stała się obecnie głównym czynnikiem produkcji. Jest niematerialna, a jej reprodukcja ma zero marginalnych kosztów, dzięki czemu możemy stworzyć społeczeństwo nie tylko dobrze poinformowane, ale też mające powszechny i darmowy dostęp do najlepszych technologii. Musimy uporządkować bałagan związany z patentami, prawami autorskimi, tantiemami i innymi opłatami, które utrudniają powszechny dostęp do nowoczesnych rozwiązań. Propagowanie jak najszerszego wykorzystania wiedzy jest czymś innym niż dystrybucja dóbr materialnych: nie generuje większych kosztów. Większa
liczba osób mających dostęp do wiedzy nie zredukuje jej ilości, przeciwnie – stymuluje postęp.
9 Demokratyzacja komunikacji: ostatni rozkwit prawicowego populizmu i erozja demokracji pokazują, jak duże zakłócenia mogą powodować środki masowej komunikacji, jeśli pogłębiają podziały i rodzą w społeczeństwie nienawiść i uprzedzenia. Dobrze poinformowane społeczeństwo jest bardzo ważne dla zrównoważonej organizacji społecznej i politycznej, a także dla gospodarki zorientowanej na wspólne dobro.
10 Pedagogika ekonomii: gospodarka zależy zasadniczo nie od abstrakcyjnych praw naukowych, ale od zasad przyjętych przez społeczeństwo lub stworzonych przez grupy interesów. Demokracja ekonomiczna w ogromnym stopniu zależy od szerokiego zrozumienia, jak działają te zasady i dla kogo. Niejasne i fałszywie
naukowe programy muszą zostać zastąpione rzeczywistymi narzędziami analizy ekonomicznej, byśmy mogli szkolić kompetentnych menedżerów gospodarki zorientowanej na wspólne dobro.Podejście, które odnosi się do kluczowych problemów (a nie rozwodzi się nad „kwestiami”) i prowadzi interdyscyplinarną analizę
rzeczywistych kwestii, w koordynacji z innymi naukami społecznymi, byłoby dobrym początkiem.
Powyższe sugestie odnoszą się zasadniczo do zasad gry i procesu podejmowania decyzji. Narzędzia zarządzania muszą zapewnić funkcjonalność systemów ekonomicznych. W tym sensie dotyczą różnych obszarów aktywności i różnych wyzwań, przed jakimi stajemy w zakresie ochrony zdrowia, edukacji, ubóstwa i tym podobnych. Ogólne podejście, które tu prezentujemy, jest takie, że demokracja polityczna nie działa bez odpowiedniego wymiaru gospodarczego: obydwa te obszary muszą być spójne. W obliczu nadciągającej katastrofy społecznej, środowiskowej, politycznej i gospodarczej konieczna jest szybka reakcja. Tu nie chodzi o Brazylię, Polskę, Stany Zjednoczone czy Chiny: tu chodzi o nas wszystkich.

Praktyczna duchowość

W marcu 2020 roku papież Franciszek zorganizował międzynarodowe spotkanie, podczas którego dyskutowano o innym spojrzeniu na gospodarkę.
Spotkanie symbolicznie odbyło się w Asyżu i zatytułowane było Gospodarka Franciszka. Zaproszenie przyjęli tacy myśliciele, jak Jeffrey Sachs, Joseph Stiglitz, Amartya Sen, Vandana Shiva, Muhammad Yunus, Kate Raworth, oraz inni badacze o międzynarodowej renomie, w tym laureaci Nagrody Nobla. Ich szybka reakcja to dowód na to, że świat dojrzał do otwartej dyskusji o tym, co nas czeka i jakie społeczeństwo powinniśmy budować. A także na to, że stojące przed nami wyzwania wykraczają poza sferę ekonomii. Nasza dyskusja dotyczy spojrzenia na świat i wartości. Przy niemal ośmiomiliardowej populacji, naszej ogromnej zdolności do niszczenia, zaawansowanej technologii i prymitywnej kulturze politycznej gwałtownie zmierzamy do katastrofy. Cztery dekady neoliberalizmu wraz z globalizacją i bajkową wiarą, że rynki będą regulować się same i doprowadzą do zrównoważonego rozwoju, doprowadziły nas do przytłaczającego poczucia, że straciliśmy naszą Północ. Inicjatywa Gospodarka Franciszka to dobry początek. Jej celem jest „zainteresowanie młodych ludzi o różnych przekonaniach i narodowości zmianą istniejącej gospodarki i stworzeniem bardziej ludzkiej gospodarki jutra: by była bardziej sprawiedliwa, bardziej zrównoważona i by nadała nowe znaczenie ludziom wykluczonym”1.

1 Informacja prasowa na temat
konferencji Gospodarka Franciszka,
https://francescoeconomy.org/
wp-content/uploads/2019/08/
PR_EconomyOfFrancesco_08_2019.pdf
(dostęp: 9.04.2020).

(…) dziś bardziej niż kiedykolwiek wszystko jest ze sobą silnie powiązane i (…) ochrony środowiska nie można oddzielić od sprawiedliwości dla biednych oraz poszukiwania rozwiązań strukturalnych problemów światowej gospodarki. Musimy skorygować modele wzrostu niezdolne zagwarantować szacunku dla środowiska, otwartości na życie, troski o rodzinę, równości społecznej, godności pracowników i praw dla przyszłych pokoleń. Niestety, niewiele osób usłyszało apele o uznanie ważkości problemu i co więcej, stworzenie nowego modelu ekonomicznego, owocu kultury wspólnoty, opartej na braterstwie i równości2.

2 List papieża Franciszka na spotkanie
Gospodarka Franciszka,
Asyż 26–28 marca 2020,
www.vatican.va/content/francesco/
en/letters/2019/documents/papa-
-francesco_20190501_giovani-imprenditori.
html (dostęp: 20.04.2020).

Musimy przemyśleć na nowo istotę gospodarczego wymiaru naszego społeczeństwa. Bo przecież ów model powinien pomóc nam lepiej żyć, służyć nam zamiast jakimś tajemniczym prawom ekonomii. Wygląda na to, że bliscy jesteśmy podejścia zdroworozsądkowego i przeorganizowania naszych argumentów. Gospodarka w służbie ludzi powinna być ekonomicznie opłacalna, ale także sprawiedliwa społecznie i przyjazna dla środowiska. Te trzy warunki wymagają nowej równowagi pomiędzy państwem, biznesem i społeczeństwem obywatelskim. To podwójne wyzwanie: czego potrzebujemy i jak to zorganizować.
To, co dziś produkujemy, wystarczyłoby na zapewnienie wszystkim godnego i komfortowego życia. Nawet bardzo niewielkie zmniejszenie nierówności sprawiłoby, że społeczeństwo byłoby o wiele lepiej zbalansowane. Nasz problem nie wynika z ograniczonej zdolności produkcji, ale z konieczności zredefiniowania tego, co produkujemy, dla kogo i jaki ma to wpływ na środowisko. Wielkie wyzwanie stanowi systemowe zarządzanie. Niewątpliwie jest to wyzwanie techniczne, ale przede wszystkim etyczne i polityczne. W naszym świecie panują dramatyczne nierówności: 1% jego mieszkańców posiada więcej bogactwa niż pozostałe 99%, a 26 rodzin ma więcej niż biedniejsza połowa populacji świata. W Brazylii sześć rodzin posiada więcej bogactwa niż 105 milionów ludzi na dole piramidy społecznej. Nierówność stała się niezrównoważona etycznie, politycznie i ekonomicznie. Majątki naszych 206 miliarderów według „Forbesa” w latach 2018–2019 wzrosły o 23%, podczas gdy PKB wzrósł o 1,1%. Rośnie śmiertelność wśród dzieci.
Zmiana klimatu, utrata bioróżnorodności – 52% populacji kręgowców wymarło w ciągu 40 lat – a także deforestacja, zanieczyszczenie chemiczne, plastik na szlakach wodnych, a nawet w żywności i wiele innych niszczycielskich procesów prowadzi do generalnej katastrofy ekologicznej.
Tak więc stoimy przed podwójnym wyzwaniem: zmniejszenia nierówności, które doprowadzi do większej demokracji ekonomicznej, oraz zmniejszenia dewastacji środowiska naturalnego, zapewniającego nam przetrwanie, by ewoluować w kierunku zrównoważonej gospodarki cyrkulacyjnej.
Wspomniane 20 bilionów dolarów w rajach podatkowych to 200 razy więcej, niż podczas konferencji w Paryżu w 2015 roku przyznano na ochronę środowiska – 100 miliardów dolarów rocznie. Produktywna integracja o wiele większej liczby ludzi – „następnych 4 miliardów”, jak nazywa ich Bank Światowy – wydaje się możliwa, jeżeli posiadamy tak wiele niewykorzystanych zasobów i tak wiele zadań do wykonania.
A zatem nasz problem to nie kwestia środków, ale głęboko zaburzonej polityki związanej z tak zwanym procesem podejmowania decyzji.
Dyskusja dotyczy głównie wypaczonego procesu podejmowania decyzji przez rządy i korporacje i poszukuje wzmocnienia dla narzędzi rządowych, których społeczeństwo potrzebuje, by zapewnić funkcjonalność polityki ekonomicznej. Dotyczy to nie tylko ważnych sprawozdań makroekonomicznych, ale też konkretnej polityki dla przemysłu, rolnictwa, infrastruktury i polityki społecznej. Generalny przekaz, jaki się wyłania, jest taki, że polityczna demokracja nie będzie działać bez demokracji ekonomicznej: te dwa obszary muszą być spójne.
A w obliczu zbliżającej się katastrofy społecznej, środowiskowej, politycznej i ekonomicznej zaczyna brakować czasu. Kiedy problemy stają się coraz bardziej oczywiste, rośnie też świadomość tego, że nasz system nie działa, i konieczne staje się poszukiwanie alternatyw. W pewien sposób pandemia koronawirusa to wezwanie do systemowej zmiany poprzez zmniejszenie komfortu życia.
Gospodarka Franciszka nie jest jedynym przykładem. Ośrodki badawcze, a nawet korporacje przygotowują wiele propozycji. Można powiedzieć, że powstaje teoretyczna baza nowej gospodarki. Odkładając na bok dawne debaty dotyczące ortodoksyjnych i heterodoksyjnych teorii ekonomicznych, można dostrzec nowy pragmatyzm, oparty na wartościach, poszukujący tego, co może naprawdę działać, nawet jeśli pozbycie się ideologicznych banerów może nastręczać wiele trudności.
Duchowość i ekonomia? Reakcje na to duchowe podejście są dosyć gwałtowne. Choć spoglądanie w niebo może być bardzo inspirujące, z pewnością potrzebujemy siły uczuć religijnych, by budować bardziej przyziemne podejście. Musimy połączyć nasze sprawy codzienne z podstawowymi potrzebami i ludzką solidarnością.
Dobrze ujmuje to polska pieśń religijna Wszystkie nasze dzienne sprawy3.

3 Słowa: Franciszek
Karpiński (1741–1825).


Mea culpa

We wrześniu 2019 roku szefowie 181 największych światowych korporacji podpisali zaskakującą deklarację, zasadniczo przechodząc od punktu widzenia akcjonariuszy do punktu widzenia ludzi zainteresowanych losem przedsiębiorstwa. To poważna zmiana. Bo przez dziesięciolecia obowiązywało tam credo Miltona Friedmana „Właściwym biznesem biznesu jest biznes” i przekonanie, że korporacje, podobnie jak mury, nie mają wartości moralnych. Korporacje powinny sprawiać, że ich udziałowcy się bogacą i nie muszą się martwić konsekwencjami systemowymi, wygodnie nazwanymi „kwestiami zewnętrznymi” (externalities). Deklaracja wynegocjowana i podpisana podczas spotkania Business Roundtable jest krótka, ale zawiera pięć mocnych paragrafów4.

4 Opublikowano 19 sierpnia 2019, zaktualizowano o nowe podpisy sygnatariuszy
6 września 2019: https://opportunity.businessroundtable.org/wp-content/uploads/
2019/09/BRT-Statement-on-the-Purpose-of-a-Corporation-with-Signatures-1.pdf.

Każda korporacja ma własne cele korporacyjne, jednak wszystkie mają zobowiązania wobec wszystkich interesariuszy.
Zobowiązujemy się:
– Zapewniać naszym klientom wartość. Będziemy kultywować tradycję firm amerykańskich polegającą na spełnianiu lub przekraczaniu oczekiwań klientów.
– Inwestować w naszych pracowników, począwszy od ich sprawiedliwego wynagradzania i zapewniania im ważnych świadczeń; wspierać ich, zapewniając szkolenia i kształcenie umożliwiające zdobycie nowych umiejętności, potrzebnych w gwałtownie zmieniającym się świecie. Wspieramy różnorodność, integrację, godność i szacunek.
– Uczciwie i etycznie zachowywać się wobec dostawców. Zależy nam na byciu dobrymi partnerami innych firm, dużych i małych, bo to służy pełnieniu naszej misji.
– Wspierać społeczności, w których prowadzimy działalność. Szanujemy członków naszych społeczności i chronimy środowisko, stosując w swoich firmach zrównoważone praktyki.
– Generować długoterminową wartość dla akcjonariuszy, którzy zapewniają firmom kapitał pozwalający im na inwestycje, rozwój i innowacje. Zależy nam na transparentności i dobrych relacjach z interesariuszami. Chcemy im wszystkim zapewniać wartości, w dbałości o przyszłe sukcesy naszych firm, naszych społeczności i całego kraju.
Na pierwszy rzut oka nie wygląda to bardzo rewolucyjnie, mamy tu po prostu zdroworozsądkowe zasady, ale kiedy zastanowimy się nad zachowaniem wielkich korporacji na całym świecie, wydaje się, że niektóre osoby na górze zaczynają odczuwać presję i są coraz bardziej świadome problemów, do których się przyczyniają. „Różnorodność i integracja, godność i szacunek” to słowa, które robią wielkie wrażenie, bo właściwie wszystkie korporacje płacą wielkie kary za nielegalną działalność prowadzoną na wielką skalę. Nie tylko Volkswagen, British Petroleum i Deutsche Bank. Czy w tych korporacyjnych manifestach jest coś więcej niż tylko pudrowanie problemów? Znający się na korporacjach Joseph Stiglitz wyraża umiarkowany optymizm:


Innymi słowy, nieokiełznany kapitalizm odegrał główną
rolę w tworzeniu licznych kryzysów, z którymi dziś mierzą
się społeczeństwa całego świata. Jeśli kapitalizm ma
zadziałać – czyli odnieść się do tych kryzysów i służyć
społeczeństwu – to na pewno nie w obecnej formie.
Potrzeba nam czegoś, co nazwałem „kapitalizmem progresywnym”,
nowego systemu, który zachowywałby
lepszą równowagę między rządem, rynkami i społeczeństwem
obywatelskim. Tegoroczne dyskusje w Davos to
może krok w dobrym kierunku, jednak jeśli przedstawiciele
biznesu naprawdę wierzą w to, co mówią, muszą
nam pokazać dowód: na początek niech korporacje zapłacą
należne podatki, zapewnią swoim pracownikom
godziwe wynagrodzenie i zaczną respektować (a nawet
promować) państwowe regulacje chroniące pracowników,
zdrowie i bezpieczeństwo, a także środowisko5
(Stiglitz 2020).

(Tłum. Maciej
Domagała dla
Krytyki Politycznej)


Ten ostrożny optymizm wydaje się adekwatny. Ale widok podpisów Bezosa i innych szefów Apple, firm Johnson & Johnson, Citigroup oraz wielu korporacyjnych gigantów złożonych pod dokumentem, który odwraca wszystko, czego byliśmy uczeni i sami nauczaliśmy przez całe dziesięciolecia, jest inspirujący. Co najmniej ważne spotkanie grupy światowych gigantów podpisujących takie publiczne zobowiązanie pokazuje, że czasy się zmieniają, a oburzenie wielu ruchów na całym świecie zmienia to, co moglibyśmy nazwać klimatem ekonomicznym. Nikt już nie mówi, że to „koniec historii” ani że „nie ma alternatywy”.

Mea maxima culpa

Jeszcze większe wrażenie robi deklaracja 130 największych banków świata, że będą przestrzegać sześciu podstawowych zasad: postępować zgodnie z agendą 2020 roku, w tym ustaleniami klimatycznymi konferencji w Paryżu; stosować system kontroli finansowanych przez siebie przedsięwzięć i ich wpływu na środowisko; wspierać zrównoważone inwestycje swoich klientów; wyznaczać sobie cele społeczne w konsultacji z interesariuszami; tworzyć kulturę wewnętrznego zarządzania; wprowadzać transparentność i odpowiedzialność.
Te 130 banków zarządza funduszami w wysokości 47 bilionów dolarów; dla porównania PKB na świecie to około 85 bilionów dolarów. Jesteśmy sceptyczni wobec deklaracji, pod którą podpisują się lichwiarze, tacy jak Bradesco i Itaú z Brazylii. Duże korporacje finansowe w czasach niematerialnych pieniędzy zabawiają się planetą i nie istnieje globalny rząd ani centralny bank światowy. Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) udziela pewnych rad. Dzięki nim udaje się unikać płacenia podatków, jak jasno wykazały rozmowy w Davos w 2020 roku6.

6 www.youtube.com/
watch?v=0iK6rbUTwyY

Mamy Wielką Czwórkę firm księgowych, których zadaniem powinno być kontrolowanie tak zwanej kreatywnej księgowości, ale stały się one wielkimi pomocnikami umożliwiającymi oszustwa. Ostatni raport Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarstwa Śledczego (ICIJ) o wielomiliardowych (licząc w dolarach) oszustwach w Angoli ukazuje tylko jeden przykład działania tych agencji:


Każda z nich pracowała dla spółek pani dos Santos długo
po tym, jak wiele banków zerwało kontakt z jej przedsiębiorstwami.
Firma Deloitte była kontrolerem angolskiej
firmy telewizji satelitarnej Finstar, w której udziały
miała dos Santos; firma Ernst & Young robiła to samo
w spółce ZOPT, dos Santos ma udziały w firmie NOS, dużym
dostawcy usług telewizji kablowej i internetu. Firma
KPMG przeprowadzała kontrole w dwóch firmach należących
do sieci detalicznej dos Santos oraz doradzała
spółce Urbinveste, będącej firmą project management
należącą do dos Santos. W Wielkiej Czwórce firma PwC
odegrała największą rolę w imperium dos Santos, zapewniając usługi księgowe i audytorskie
firmom powiązanym z dos Santos i jej mężem
na Malcie, w Szwajcarii i w Holandii.
Firma PwC doradzała także w sprawach finansowych
i podatkowych firmom angolskim
należącym do małżeństwa i takim,
w których para miała udziały7.

7 Hallman, B., Gurney, K., Alecci, S.,
de Haldevang, M. (2020). Western advisers
helped an autocrat’s daughter amass and shield
a fortune, raport International Consortium
of Investigative Journalists (ICIJ), 19.01.2020,
www.icij.org/investigations/luanda-leaks/
western-advisers-helped-an-autocrats-
-daughter-amass-and-shield-a-fortune/
(dostęp: 20.08.2020).

To tyle, jeśli chodzi o działanie zgodnie z zasadami. Prawda jest taka, że na świecie szerzy się święte oburzenie, a nawet bunt. Skutki ekonomiczne i społeczne, a także wpływ na środowisko wynikający z działania korporacji to część ich odpowiedzialności. Po 40 latach nieodpowiedzialnego neoliberalizmu pojawiają się inne punkty widzenia i podejścia. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) pracuje nad pierwszą propozycją globalnego opodatkowania, Base Erosion Profit Shifting (BEPS, erozja podstawy opodatkowania i transfer zysków) może zredukować równanie w dół, przeformułowany podatek Tobina może wygenerować nowe zasoby i wprowadzić transparentność do międzynarodowych przepływów finansowych. Saez i Zucman bardzo jasno pokazują, że nasz problem nie polega na odkrywaniu, co należy zrobić:

Dobra wiadomość jest taka, że możemy naprawić niesprawiedliwość
podatkową, i to już w tej chwili. W nowoczesnej
technologii czy globalizacji nie ma niczego, co
uniemożliwiałoby nam stworzenie mocno progresywnego
systemu podatkowego. Wybór należy do nas. Możemy
dawać przyzwolenie na działalność branży ułatwiającej
wielkie oszustwa podatkowe albo możemy dokonać jej
regulacji. Możemy pozwolić międzynarodowym gigantom
wybrać kraj, w którym płacą podatki, albo możemy
wybrać ten kraj za nich. Możemy tolerować
brak transparentności finansowej i niezliczone
możliwości unikania podatków, które
się z nim łączą, albo możemy mierzyć, dokumentować
i opodatkowywać bogactwo8.

8 Saez, E., Zucman, G. (2019).
How to Tax Our Way Back to Justice,
The New York Times, 11.10.2019,
www.nyti.ms/34bkI7h (dostęp: 9.04.2020).

Wracając do naszej głównej dyskusji, tu nie chodzi o niewiedzę w kwestii tego, co należy zrobić, ani o brak środków finansowych i technologicznych. Problemem nie jest nawet to, że mamy niewłaściwych ludzi na stanowiskach administracyjnych w dużych firmach. Problem stanowi system. Akcjonariusze chcą maksymalizować zyski i mają niewiele informacji o procesie produkcji. Zarobki menedżerów zależą od dochodów akcjonariuszy. I cała długofalowa katastrofa, którą tworzą, wydaje się bardzo odległa, kiedy mają trzy miesiące na przedstawienie wyników. Bezpośrednie cele i osobiste zarobki wypierają pogląd na świat i systemowy wpływ. Kiedy weźmiemy pod uwagę temperaturę międzynarodowego spotkania w sprawie Gospodarki Franciszka, deklaracje banków i korporacji oraz dyskusje w Davos, możemy powiedzieć, że nic się nie zmieniło, a jednak ogólne spojrzenie na świat się zmienia. To kolejna zmiana klimatu.
Musimy zmienić zasady.


Nowe zasady gry

Jeśli to wszystko ma działać zgodnie z potrójną linią przewodnią – przeorientowanie zasobów gospodarczych, tak byśmy przestali niszczyć przyrodę, i drastyczna redukcja nierówności – należy znaleźć nową równowagę pomiędzy rządem, biznesem i organizacjami społeczeństwa obywatelskiego. System kontroli, w który kiedyś wierzyliśmy, przestał działać: scenę przejęli giganci kontrolujący finanse i informacje. Instytut Roosevelta zabrał głos w debacie, publikując ważny raport Nowe zasady na XXI wiek (Stiglitz 2019). Punkt wyjścia jest prosty: „Oddaliśmy nasz rząd rynkom, a rynki korporacjom” (Stiglitz 2019:8). To z pewnością bardzo realistyczne podejście, oparte na założeniu, że gospodarka musi służyć społeczeństwu, a nie na odwrót. „Ten raport ilustruje kluczową potrzebę ograniczenia siły korporacji i odzyskania władzy przez ludzi. Wykażemy, że ich współdziałanie jest konieczne, by nasz naród ruszył ku przyszłości czerpiącej najlepsze wzory z naszej historii, naprawiał dawne błędy i przystosowywał się do czasów współczesnych” (Stiglitz 2019:10). Nie ma tu ideologicznych uproszczeń, wprost przeciwnie, wymiary polityczne, ekonomiczne i społeczne uważa się za mocno splecione, co wymaga zaktualizowanej umowy społecznej:

Twierdzimy, że generalizacje dotyczące nieskuteczności
i niewydolności rządu są przesadzone, a negatywne konsekwencje
rozwiązań rynkowych są często przeoczane.
Następnie wykazujemy, że bezpośrednie środki publiczne
mogą nie tylko skutecznie służyć określonym
celom, ale mogą to robić w sposób, który bezpośrednio
zwalcza nierówności rasowe i płciowe oraz ogranicza
oparte na wyzysku zachowania prywatnych aktorów
(Stiglitz 2019:47).

Neoliberalizm się nie sprawdził:

Historia nie była łaskawa dla neoliberalizmu, tego zbioru
idei opartych na fundamentalistycznym przekonaniu, że
rynki same się regulują, skutecznie alokują zasoby i dobrze
służą interesom publicznym. Lekcja, że neoliberalizm
zawsze był doktryną polityczną służącą specjalnym
interesom, może być promykiem słońca przebijającym
się przez chmurę wiszącą teraz nad gospodarką światową
(Stiglitz 2019:1).


Byśmy znów wzięli sprawy w swoje ręce, musimy zrozumieć, że w ekonomii nie ma praw, jak w fizyce, do których musielibyśmy się przystosować. To, jak sprawy się mają, jak nimi kierujemy, to umowa, którą zawieramy sami ze sobą. To określa nasze obecne poczucie konsternacji, w którym to, co odziedziczyliśmy, nie działa, a to, co nas czeka, jest niejasne:


Znaleźliśmy się w tym rzadkim momencie w naszej
polityce, w którym starsze paradygmaty dotyczące zarządzania
społeczeństwem i kształtowania gospodarki
już nie działają, a nowe spojrzenie na świat, choć już się
pojawia, to jeszcze nie jest dominujące (Stiglitz 2019:63).

Naprawdę się pojawia. Od „progresywnego kapitalizmu” po jednej stronie do „demokratycznego socjalizmu” po drugiej stronie rozmywają się uproszczenia, a na czoło wysuwa się nowy pragmatyzm, polegający na patrzeniu, co się sprawdza, gdzie i w jakim kontekście. Z pewnością wiele możemy się nauczyć z Fińskiej lekcji Pasiego Sahlberga o tym, jak polityka skoncentrowana na wiedzy może generować produktywność oraz nową równowagę społeczną i ekologiczną. Kate Raworth sprowadziła ideologicznie zabarwiony i wadliwy technicznie sposób mierzenia naszych wyników i celów za pomocą PKB na ziemię, przedstawiając ramy Ekonomii pączków (Doughnut Economics). Nie wygląda to na bardzo skomplikowane, ale jest ważne w ustalaniu nowych celów, wokół których organizujemy swoje wysiłki. Mariana Mazzucato i jej publikacja Przedsiębiorcze państwo rozprawia się z absurdem wojny pomiędzy tym, co prywatne, a tym, co publiczne. Arthur Kroeber w książce Gospodarka Chin pokazuje, jak finanse skierowane na inwestycje – a nie na zysk – mogą wygenerować wysoki wzrost gospodarczy.
Przeprowadzone przez New Economics Foundation badania społecznego zwrotu z inwestycji (SROI) zamiast zwrotu dla akcjonariuszy z pewnością dają nam narzędzia do nowego sposobu myślenia o ekonomii, a Ann Pettifor wykazuje, co można osiągnąć za pomocą „sprawiedliwych pieniędzy”. Jak to możliwe, że Kanada, wydając 4400 dolarów amerykańskich na głowę na służbę zdrowia, ma o wiele wyższe wskaźniki zdrowia niż Stany Zjednoczone, gdzie kwota ta wynosi 10 400 dolarów? Przykłady zrównoważonego i dającego świetne wyniki rolnictwa można znaleźć w wielu krajach. Bliskie finansowanie (proximity finance) poprzez lokalną społeczność albo banki spółdzielcze jest o wiele bardziej produktywne, jak wykazała Ellen Brown w książce The Public Bank Solution. Zielony nowy ład nabiera siły politycznej.
Rynki mogą się doskonale sprawdzać w regulowaniu produkcji butów i rowerów, ale z pewnością nie tam, gdzie chodzi o wodę czy zdrowie. W książce Governing the Commons Elinor Ostrom pisze o potencjale ekonomicznym, kulturowym i społecznym lokalnych instytucji regulujących dostęp do skromnych wspólnych zasobów. Wraz z Charlotte Hess w Understanding Knowledge as a Commons rozszerza zarządzanie wspólnymi zasobami na to, co jest obecnie naszym głównym czynnikiem produkcji: wiedzę. Jeremy Rifkin aktualizuje ten pogląd w publikacji Społeczeństwo zerowych kosztów krańcowych (The Zero Marginal Cost Society), wykazując, jak system współpracy oparty na wiedzy, a nie na rynku i konkurencji, może zbudować nowy paradygmat.
Ogólne podejście jest takie, że jesteśmy zbyt różni i skomplikowani, by rynki czy rządy mogły stosować uniwersalne rozwiązania dla wszystkich.
Szczególnie istotnym obszarem są oczywiście finanse. Jako działalność ekonomiczna reprezentują one środki, nie cele. Teraz nie mamy już papierowych pieniędzy drukowanych przez rząd, ale niematerialne byty komputerowe emitowane przez banki. Ponieważ finansowanie jest kluczowe dla wszystkich obszarów gospodarki, kontrola sprawowana przez tak zwane instytucje finansowe o znaczeniu systemowym (SIFI – Systemically Important Financial Institutions) dosłownie stworzyła chaos. Ten, kto kontroluje finanse, decyduje o tym, czy finansujemy ropę, czy czystą energię, luksus czy podstawowe potrzeby. Dzisiejsze fortuny skumulowane są zasadniczo w rękach pośredników finansowych, udziałowców, holdingów, inwestorów instytucjonalnych i innych grup, które niczego nie produkują, ale kontrolują wyniki produkcji. Kapitalizm się zmienił.
Szczególnie od kryzysu finansowego w 2008 roku pojawiła się ogromna liczba badań rzucających światło na to, jak cały system finansowy jest źle zarządzany. Ważną rolę odegrali tu Thomas Piketty, a także: Joseph Stiglitz, Paul Krugman, Ellen Brown, Michael Hudson, François Chesnais, David Harvey, Marjorie Kelly, Ann Pettifor, Paul Dembinski, Sam Pizzigati, Hazel Henderson i wielu innych. Obecnie mamy solidne podstawy teoretyczne i jasne wyjaśnienie tego, jak spekulacje finansowe powiększają wielkie fortuny i drenują zasoby, których potrzebujemy, by uniknąć grożącej nam katastrofy (Dowbor 2019). Marjorie Kelly nazywa to „kapitalizmem wydobywczym”.
Świat zmienia się zbyt głęboko i zbyt szybko, by ekonomia nauczyła się podejścia „biznes jak co dzień”. Felicia Wong podsumowuje wspólne wnioski ze 150 badań wprowadzających nowe idee:

Kiełkujące nowe progresywne spojrzenie na świat oparte
jest na ogromnej ilości komplementarnych, zazębiających
się badań i przemyśleń. Jak wyszczególniamy to
we wnioskach niniejszego raportu, nowe spojrzenie na
świat zgadza się co do kilku ważnych kwestii: 1) Rynki
nie są swobodnie formującymi się systemami, ale budowane
są przez politykę, wybory i władzę. 2) Te wybory
mogą pokierować dziś nawet największymi i najbardziej
niszczącymi siłami, jak zmiana technologiczna albo
większa globalna integracja w kierunku lepszych wyników
dla większej liczby ludzi. 3) Liczą się wartości. Nowe,
progresywne, postneoliberalne podejście musi określić,
jak ma działać nowa gospodarka i jak definiujemy sukces,
na podstawie zestawu wartości, które odpowiadają
na pytania: jakim celom i komu ma służyć gospodarka?
4) Drobne poprawki to za mało. Konieczny jest nowy
paradygmat polityczny, i musi on być zbudowany na
transformacyjnej strukturalnej zmianie (Wong 2020:9).

Zasadniczo chodzi o to, że musimy odzyskać kontrolę nad zasadami gry. Gospodarka może działać w zgodzie z umową, jaką wybierze społeczeństwo. Kiedy Finlandia decyduje, że edukacja sprawdza się lepiej jako powszechnie dostępny darmowy system, a nauczyciele powinni być opłacani tak samo dobrze jak prawnicy czy inżynierowie, nie ma żadnego prawa ekonomicznego; to wyłącznie zdrowy rozsądek pozwalający na lepsze życie społeczeństwa. Postrzeganie interwencji sektora publicznego jako po prostu przygotowanie ringu na walki wolnorynkowe może działać w niektórych sektorach, ale nie jako ogólne podejście. Gospodarka nie jest czymś, co musimy rozumieć i do czego musimy się adaptować najlepiej, jak umiemy, jakbyśmy mieli do czynienia z jakąś siłą naturalną. To są zasady gry i musimy zmienić je i zorganizować tak, by stworzyć społeczeństwo, jakiego chcemy: mniej destrukcyjne, bardziej zrównoważone i z pewnością bardziej demokratyczne. Nie, to nie są tylko marzenia, próbujemy uniknąć koszmaru.

Przewiń do góry