Ciemna strona społeczeństwa obywatelskiego

Concilium Civitas 2019/2020, Concilium Civitas, konkurs dla maturzystów, matura 2020

Ciemna strona społeczeństwa obywatelskiego

Po dekadach nieobecności idea społeczeństwa obywatelskiego powróciła do dyskursu politycznego i akademickiego pod koniec lat 70. Posłużyła do opisania dwóch równoległych zjawisk politycznych, które narodziły się w tamtych czasach. Jednym z nich było pojawienie się w Europie Środkowo-Wschodniej nowych ruchów opozycyjnych, które zakwestionowały autorytarne rządy komunistyczne. Ich przywódcy odrzucili marksistowski rewizjonizm i postulowali odbudowę sfery publicznej opartej na pluralistycznych stowarzyszeniach i autonomicznych sieciach społecznych (równoległa polis). Była to nowa strategia oporu wobec państwa komunistycznego. Organizacje takie jak Komitet Obrony Robotników (KOR) w Polsce i czechosłowacka Karta 77 żądały poszanowania praw człowieka i fundamentalnych wolności obywatelskich.
Ideały niezbywalnych praw ludzkich, pluralistycznej samoorganizacji społeczeństwa, liberalnej demokracji oraz rządów prawa stały się fundamentem ich programu politycznego. W swej działalności łączyły zasady otwartości i jawności, odrzucały przemoc, stymulowały debatę publiczną oraz proponowały reformy oparte na negocjacjach i kompromisie. Swoją misję definiowały jako apolityczną, odrzucając utopijne wizje porządku społecznego i maksymalizm polityczny. Zaproponowany przez Vaclava Havla postulat moralny „życia w prawdzie” miał być podstawą zaangażowania obywatelskiego.

W Polsce dążyły także do budowania szerokiego sojuszu ponad tradycyjnymi podziałami klasowymi i politycznymi, takimi jak ten pomiędzy Kościołem i lewicą czy robotnikami i intelektualistami. Ruch Solidarności w Polsce uosabiał wszystkie te zasady w pierwszym starciu z państwem komunistycznym w latach 1980–1981.

Drugim z nich był okres masowych protestów i intensywnej działalności społecznej i politycznej w zachodnich demokracjach, który poprzedzał ferment polityczny w Europie Środkowo-Wschodniej. Nowe ruchy społeczne pojawiające się pod koniec lat 60. i 70. kwestionowały zasady funkcjonowania paternalistycznych państw opiekuńczych i krytykowały wtargnięcie biurokracji i rynków w sferę publiczną i w prywatne życie obywateli. Protestowały przeciwko erozji zachodnich demokracji i broniły praw grup wykluczonych i mniejszości. Dążyły do przywrócenia pluralistycznej sfery publicznej, w której obywatele mogliby swobodnie debatować o wszelkich ważnych kwestiach, bronić swoich interesów, tożsamości indywidualnych i zbiorowych oraz realizować swoje pasje i programy polityczne.

Pomimo różnych korzeni intelektualnych, programów politycznych i optyki ideologicznej te dwa nurty kontestacji kwestionujące istniejące status quo łączyło głębokie przekonanie, że niezależnej sfery publicznej wraz z jej stowarzyszeniami i indywidualną autonomią należy bronić przed postępującą komodyfikacją i biurokratyzacją na Zachodzie oraz przed totalitarnymi ambicjami komunistycznego państwa na Wschodzie. Koncepcja społeczeństwa obywatelskiego dostarczała dobrych ram interpretacyjnych dla zrozumienia dążeń, celów i praktyk politycznych reprezentowanych przez te ruchy społeczne. Była ona użyteczna, bo została stworzona przez myślicieli broniących indywidualizmu, zaniepokojonych zagrożeniami dla wolności i poszukujących optymalnego modelu relacji pomiędzy państwami, rynkami i społeczeństwami. Należeli do nich filozofowie od szkockiego oświecenia po Tocqueville’a, Gramsciego, Habermasa czy Gellnera.

Mimo wspólnego normatywnego jądra (wolność, sprawiedliwość, równość, tolerancja, indywidualizm, pluralizm) idea społeczeństwa obywatelskiego zawsze była przedmiotem sporów. Współczesne debaty dotyczą trzech zasadniczych kwestii. Pierwsza skupia się na tym, jak należy definiować i rozumieć społeczeństwo obywatelskie. Spór dotyczy tutaj doprecyzowania kategorii „aktorów” i „domen społecznych” postrzeganych jako należące do społeczeństwa obywatelskiego, a także zakreślenia granic społeczeństwa obywatelskiego w relacji do innych sfer organizacji społecznej, przede wszystkim rynków, państw i organizacji opartych na więziach pokrewieństwa. Druga dotyczy pytania o pochodzenie specyficznych, historycznie ugruntowanych form społeczeństwa obywatelskiego oraz mechanizmów jego rozwoju i reprodukcji. Ostatnia odnosi się do wpływu i roli społeczeństwa obywatelskiego w kształtowaniu zjawisk politycznych, społecznych i ekonomicznych.

Niezależnie od tych sporów w latach 80., a zwłaszcza 90. XX wieku idea społeczeństwa obywatelskiego zyskała prawie uniwersalnie pozytywny status. Socjolodzy, politolodzy i politycy przypisywali społeczeństwu obywatelskiemu kluczową i sprawczą rolę w sukcesach demokratyzacji i w postępowych transformacjach społecznych, politycznych i ekonomicznych. Silne społeczeństwo obywatelskie zaczęło być uważane za panaceum na szeroki wachlarz problemów społecznych i politycznych. Jego jakość, gęstość i siła stały się głównym miernikiem oceny kondycji systemu demokratycznego. Powszechnie wierzono, że bez dobrze rozwiniętego systemu stowarzyszeń i organizacji pozarządowych, mediujących pomiędzy rynkiem, państwem i jednostką, obywatele będą mniej efektywni w wyrażaniu i obronie swych wspólnych interesów i tożsamości. Uważano, że słabość społeczeństwa obywatelskiego prowadzi do zastoju politycznego, anomii, rosnących nierówności, korupcji i autorytaryzmu.

Aktywne i silne społeczeństwo obywatelskie postrzegane było jako gwarant i obrońca wolności, równości i sprawiedliwości. Jak pisał Robert Putnam (1993: 182): „Tocqueville miał rację: porządek demokratyczny wzmacnia się, a nie słabnie, kiedy ma do czynienia z prężnie działającym społeczeństwem obywatelskim”. Ta tocqueville’owska apoteoza amerykańskiego życia stowarzyszeniowego jako tarczy chroniącej przed tyranią i ostoi wolności zastąpiła marksowską krytykę kapitalizmu prawdę jako oczywista prawda dla tych wszystkich, których działalność zorientowana jest na walkę o postępowe zmiany społeczne i polityczne. Paradoksalnie ta wiara we wrodzoną cnotę prężnego życia stowarzyszeniowego opartego na dobrowolnym uczestnictwie i solidarności była wspólna zarówno dla politycznej prawicy i lewicy, dla liberałów i wrogów liberalnej polityki, a także dla polityków i intelektualistów. George Bush senior w swoim przemówieniu na konwencji Republikanów w 1988 roku porównał amerykańskie stowarzyszenia społeczne do „tysięcy jasnych gwiazd rozrzuconych na szerokim i spokojnym niebie”.

Larry Diamond (1994: 7–11) sporządził listę specyficznych funkcji, które czynią organizacje społeczeństwa obywatelskiego kluczowymi w ochronie demokracji. Są nimi: ograniczanie władzy państwa; zapewnianie alternatywnych kanałów uczestnictwa politycznego; podnoszenie skuteczności działań obywateli i ich wiedzy politycznej; promowanie lepszego zrozumienia praw, obowiązków i norm konstytuujących życie w demokracji; zapewnianie równości w wyrażaniu, agregowaniu i reprezentacji różnych interesów i tożsamości; łagodzenie konfliktów politycznych, szkolenie przyszłych działaczy i przywódców politycznych; monitorowanie działalności politycznej oraz działań i decyzji rządów; zapewnianie informacji; pomoc w budowaniu koalicji politycznych i w poprawie funkcjonowania państwa. Nic dziwnego, że społeczeństwo obywatelskie stało się celebrytą, a jego wzmocnienie we wszystkich krajach na świecie – palącym priorytetem.

W konsekwencji w ostatnich dziesięcioleciach prywatne i rządowe fundacje, państwa i organizacje międzynarodowe wydały miliardy dolarów na budowanie silniejszych społeczeństw obywatelskich. Ich promowanie stało się też ważnym aspektem pomocy zagranicznej dla krajów rozwijających się i tych doświadczonych przez wojny domowe i dziesięciolecia autorytarnych rządów. Popieranie społeczeństwa obywatelskiego uważane było za najlepszą gwarancję sukcesu we wprowadzaniu i skonsolidowaniu liberalnych instytucji politycznych, w walce z biedą i katastrofami naturalnymi oraz w ochronie praw człowieka.

Podobnie rządy państw zachodnich znacząco zwiększyły poparcie dla krajowych i międzynarodowych organizacji pozarządowych, promując ekspansję ich roli i instytucjonalizując formalne partnerstwo pomiędzy organizacjami społeczeństwa obywatelskiego i państwem w świadczeniu usług społecznych. Coraz większa oficjalna pomoc na cele rozwojowe i społeczne świadczona była właśnie za pośrednictwem organizacji pozarządowych. Prywatne fundacje wspierające liberalne idee wzmacniały organizacje monitorujące rządy i biurokracje państwowe. Ponadnarodowe organizacje pozarządowe stały się formalnie uznawanymi partnerami konsultacyjnymi we wszystkich organizacjach międzynarodowych i multilateralnych, stając się dzięki temu wpływowymi i samodzielnymi aktorami politycznymi wspierającymi progresywne projekty na całym świecie.

W odpowiedzi na to autorytarni władcy różnej maści, zaniepokojeni rosnącym wpływem wspieranych przez Zachód organizacji pozarządowych, zaczęli wprowadzać nowe regulacje i obostrzenia, by ograniczyć ich rolę, dostęp do środków finansowych lub w ogóle zakazać ich działalności. Zaczęli też promować budowanie odgórnie sterowanych alternatywnych organizacji społecznych i ruchów wspierających politykę rządów. I tak arena społeczeństwa obywatelskiego stała się domeną wzrastającej konkurencji i walki politycznej. Paradoksalnie strach autorytarnych przywódców przed organizacjami społeczeństwa obywatelskiego i wysiłki na rzecz ograniczenia ich działalności wzmocniły ogólne przekonanie o ich niekwestionowanej roli na rzecz promowania i chronienia demokracji.

Neotocqueville’owska wiara w pozytywną rolę i wpływ społeczeństwa obywatelskiego nie jest jednak uniwersalnie podzielana. Nancy Bermeo (2003) słusznie zauważyła, że poprzednie pokolenie politologów postrzegało aktywne społeczeństwo obywatelskie jako zagrożenie dla demokracji, zwłaszcza w krajach o słabych instytucjach politycznych. W swej znanej książce Political Order in Changing Societies [Porządek polityczny w zmieniających się społeczeństwach, 1968] Samuel Huntington zauważył, że „społeczeństwa, które charakteryzują się wysokim poziomem uczestnictwa klasy średniej w polityce, mają też silną tendencję do niestabilności”. Prężne społeczeństwo obywatelskie i jego działania nie zawsze więc muszą być korzystne czy wspierające dla demokracji, mogą ją także destabilizować i ułatwiać przejęcie rządów przez autorytarnych przywódców.

Spora liczba ważnych historycznych przykładów dosyć dobrze ilustruje te prawidłowości.

Sheri Berman (1997) twierdzi, że silne organizacyjnie, ale jednocześnie politycznie podzielone społeczeństwo obywatelskie działające w kontekście wadliwych i słabych struktur politycznych Republiki Weimarskiej po I wojnie światowej było jednym z ważnych warunków wstępnych przejęcia władzy przez nazistów. Podobnie Dylan Riley (2010) uważa, że rozwój silnych społeczeństw obywatelskich po I wojnie światowej we Włoszech, w Hiszpanii i Rumunii nie tylko nie doprowadził do powstania stabilnych demokracji, ale podważył ich nowo uformowane liberalne rządy i ułatwił narodziny faszyzmu. Argumentując przeciwko wnioskom Roberta Putnama o korzyściach gęstego [dense] kapitału społecznego i silnego społeczeństwa obywatelskiego, Riley pokazuje, że regiony północnych Włoch, które charakteryzowały się takim gęstym kapitałem, stały się właśnie kolebką i twierdzą włoskiego faszyzmu. Z kolei Philip Nord, analizując europejskie doświadczenia, wskazuje na to, że „w pewnych przypadkach rodzące się społeczeństwo obywatelskie przekładało się na demokratyzację życia publicznego, ale bynajmniej nie zawsze (…) powszechne zaangażowanie obywatelskie tylko czasami jest opoką życia demokratycznego i nie wszystkie społeczeństwa obywatelskie, jakkolwiek by były zwarte i prężne, dają początek demokracji” (Bermeo i Nord 2000, XV–VI).

Przytoczone powyżej argumenty są zgodne z neohuntingtonowską perspektywą. Jej główna przesłanka jest taka, że tam, gdzie instytucje polityczne nie są w stanie stworzyć warunków do uporządkowanego funkcjonowania silnych ruchów społecznych, stowarzyszeń i organizacji obywatelskich, demokracja jest w niebezpieczeństwie. Jeśli przekładanie żądań politycznych i ekonomicznych oraz powszechnych oczekiwań na decyzje polityczne poprzez dobrze zinstytucjonalizowane demokratyczne kanały jest zablokowane w wyniku rozwoju silnego i zmobilizowanego społeczeństwa obywatelskiego, może być to przyczynkiem do autorytaryzmu lub faszyzmu. A zatem istnieje też druga strona silnego i aktywnego społeczeństwa obywatelskiego. W sprzyjającej sytuacji politycznej i specyficznym kontekście instytucjonalnym upolitycznieni i spolaryzowani aktorzy społeczeństwa obywatelskiego mogą spowodować upadek demokracji i przyczynić się do przejęcia rządów przez zwolenników autokracji. Co więcej, autokratyczni przywódcy często sprawnie wykorzystują silne i zmobilizowane społeczeństwo obywatelskie i utrzymują się przy władzy właśnie dzięki jego poparciu.

Neohuntingtonowskie argumenty wskazujące na istnienie strukturalnych/instytucjonalnych niedostatków systemów politycznych i partyjnych, sprawiających, że działania aktorów społeczeństwa obywatelskiego stają się potencjalnie destrukcyjne dla demokracji, nie są jedynym powodem do troski. Specyficzne cechy organizacyjne społeczeństwa obywatelskiego i normatywne orientacje jego aktorów mogą być równie szkodliwe dla demokracji. Powszechność pewnych typów organizacji w społeczeństwie obywatelskim, takich jak korporacje, fundamentalistyczne organizacje religijne, ekstremistyczne ruchy polityczne, może znacznie podnosić ryzyko autorytarnego przejęcia władzy oraz zapewnić stabilność autorytarnym rządom, kiedy demokracja przestanie istnieć. Podobnie nieliberalne i wykluczające [exclusionary] ideologie mogą zapewnić paliwo działaniom przyspieszającym i pogłębiającym polaryzację polityczną oraz zagrażającym trwaniu demokracji. Jak żartował kiedyś Stanley Hoffmann, komentując idee kapitału społecznego Roberta Putnama, „nieważne, ile stowarzyszeń chórzystów ma kraj, ale jakie pieśni śpiewają”. Oczywiście nie trzeba przypominać, że w przeszłości wiele organizacji społeczeństwa obywatelskiego wspierało antyliberalne i antydemokratyczne programy, opowiadało się za wykluczającymi narodowymi i religijnymi ideologiami oraz akceptowało użycie przemocy w walce politycznej. Chambers i Kopstein (2001) nazwali takie organizacje w Stanach Zjednoczonych „złym społeczeństwem obywatelskim”. Kopecky i Mudde (2003) nazywają je wręcz „społeczeństwem nieobywatelskim”, a Richard Youngs i jego współpracownicy (2018) definiują je jako „konserwatywne społeczeństwo obywatelskie”. Jak argumentują, „powstanie konserwatywnego społeczeństwa obywatelskiego to poważne wyzwanie dla liberalnej demokracji”, ponieważ „działalność konserwatywnych organizacji skupia się na poszukiwaniu ochrony – ochrony przed zmianą, przed zewnętrznymi naciskami ekonomicznymi, przed nowymi rodzajami tożsamości i norm moralnych. Co ciekawe, grupy te generalnie pragną silniejszego państwa i bardziej zdecydowanych interwencji rządowych, by zapewnić tę ochronę”.

Takie grupy i organizacje są częścią pejzażu społeczeństwa obywatelskiego we wszystkich współczesnych społeczeństwach. W niektórych miejscach i czasach, zwłaszcza przy poparciu rządów o autorytarnych ambicjach, nieobywatelskie czy nieliberalne segmenty społeczeństwa obywatelskiego mogą się bardzo wzmocnić i rozszerzyć swój zasięg działania i wpływu. Organizacje, które wcześniej funkcjonowały na marginesie życia stowarzyszeniowego, mogą skolonizować główne domeny przestrzeni publicznej, które zostają albo opuszczone przez liberalnych aktorów, albo przejęte w wyniku walki politycznej. Chronione i wspierane przez rząd i innych potężnych aktorów sceny społecznej mogą w końcu zmonopolizować działalność społeczeństwa obywatelskiego i zepchnąć wszystkie inne organizacje na margines.

W ekstremalnych przypadkach prowadzi to do głębokiej kulturowej, a co za tym idzie – także politycznej, polaryzacji i pojawienia się „sfilaryzowanych” [pillarized] społeczeństw obywatelskich, które Philippe Schmitter (1997) diagnozował jako potencjalne zagrożenie dla demokracji. Filaryzacja to pionowa segregacja społeczeństwa obywatelskiego na wyraźne równoległe segmenty z ograniczonymi interakcjami poprzez granice podziałów, które je różnią (religijne, etniczne, polityczne). Taka sytuacja stwarza możliwość eskalacji konfliktów społecznych i prowadzi do paraliżu i niestabilności politycznej. Wzrost populizmu w ostatnich latach można łatwo skorelować z powstaniem sfilaryzowanych społeczeństw obywatelskich na całym świecie.

W latach 80. i 90. XX wieku tak zwane wojny kulturowe, w których religijni fundamentaliści i nacjonaliści zaczęli zwalczać liberalne idee, stały się powszechne od Christian Coalition w Stanach Zjednoczonych do fundamentalistycznego islamu na Bliskim Wschodzie, od nacjonalistycznego hinduizmu w Indiach czy Mjanmie do antyimigranckich i nacjonalistycznych ruchów w Europie. Należy je uważać za wstępny warunek powstania populistycznych ruchów i partii politycznych, jakie dzisiaj obserwujemy w wielu miejscach. Jak zauważył Youngs (2018), „w wielu krajach rozwijającego się i postkomunistycznego świata, a także w starych demokracjach zachodnich, konserwatywne formy działalności obywatelskiej rozprzestrzeniały się i przynosiły efekty. W niektórych krajach nowe konserwatywne ruchy obywatelskie i grupy są ściśle powiązane z nie-liberalnymi aktorami politycznymi i wydają się być integralną częścią dobrze opisanego oporu wobec zachodnich, liberalnych norm demokratycznych”.

Co więcej, tocząca się rewolucja technologiczna i cyfrowa również zaczęła odgrywać coraz bardziej istotną rolę w pojawianiu się nieliberalnych filarów społeczeństwa obywatelskiego. Podzielony świat mediów oraz rosnące znaczenie mediów społecznościowych ułatwiają proces filaryzacji, wzmacniają bowiem zdolności komunikacyjne i mobilizację mniejszych grup i ruchów. Podzielone media budują oddzielne silosy kulturowe, z ich własną narracją, symbolami i „alternatywnymi faktami”, ułatwiając integrację marginalnych grup i indoktrynację ich zwolenników. Sfilaryzowanie społeczeństwa obywatelskiego ma kluczowe konsekwencje polityczne. Jego aktorzy, motywowani wizją polityki o sumie zerowej, napędzają polaryzację kulturową i polityczną oraz osłabiają centrowe partie polityczne. Są źródłem niestabilności politycznej i ostrego sprzeciwu wyborców wobec wartości liberalnych i stowarzyszonych z nimi sił politycznych. Dostarczają „żołnierzy” do organizacji protestów przeciwko liberalnym elitom i demonstracji poparcia dla partii populistycznych oraz aktywistów do mobilizacji wyborców.

Z kolei sukcesy wyborcze radykalnych partii populistycznych wzmacniają i legitymizują nieliberalne i konserwatywne filary społeczeństwa obywatelskiego. Tam, gdzie partie populistyczne przejmują rządy, organizacje, które konstytuują liberalny filar, są ograniczane i pozbawiane środków do działalności, podczas gdy fundusze publiczne są przyznawane wyłącznie organizacjom należącym do konserwatywnego i nieliberalnego filaru społeczeństwa obywatelskiego. Co więcej, legalne ramy regulujące działalność organizacji obywatelskich są celowo zmieniane, by ograniczyć filar liberalny i zwiększyć możliwości nieliberalnych ruchów i organizacji. Podręcznik działania dla rządów z autorytarnymi ambicjami zaleca: koncesjonowanie organizacji pozarządowych poprzez ścisłe procedury rejestracji i wymogi sprawozdawczości; ograniczanie środków do działania poprzez zakaz finansowania z zagranicy; centralizowanie istniejących środków na działalność organizacji obywatelskich pod egidą państwa i zmienianie priorytetów finansowania; stygmatyzacje liberalnych organizacji pozarządowych poprzez na przykład wprowadzanie kategorii „agentów zagranicy” dla organizacji otrzymujących fundusze z innych krajów lub od organizacji międzynarodowych; zdecydowane uprzywilejowanie organizacji ideologicznie sprzymierzonych z rządem przez dodatkowe fundusze i przyjazne rozwiązania prawne; eskalowanie represji i zastraszania aktywistów społeczeństwa obywatelskiego z liberalnego filaru i ochronę aktywistów nieliberalnego filaru przed oskarżeniami o czyny zabronione prawem i stosowanie przemocy; ograniczanie prawa do zgromadzeń i protestów poprzez narzucanie uciążliwych regulacji; wprowadzanie cenzury oraz kontroli mediów i Internetu; przejmowanie organizacji społeczeństwa obywatelskiego przez państwo i rozszerzanie domeny zastępczych ruchów społecznych i organizacji pozarządowych de facto kontrolowanych przez rząd. Wszystkie te działania można opisać jako re-etatyzację, czyli wchłonięcie przez państwo nieliberalnego filara społeczeństwa obywatelskiego czy sojusz między państwem a przyjaznym mu segmentem społeczeństwa obywatelskiego. Rezultatem takiej reetatyzacji jest utrwalenie granic pomiędzy filarami społeczeństwa obywatelskiego i intensyfikacja polaryzacji kulturowej, ideologicznej i politycznej. Prowadzi to do eskalacji konfliktów politycznych i czyni mobilizację wyborczą walką na śmierć i życie. Na dłuższą metę symbioza państwa z nieliberalnym filarem kreuje bazę organizacyjną, ideologiczną i polityczną do przejęcia rządów przez autorytarne elity polityczne.

Dylemat sfilaryzowanego i spolaryzowanego społeczeństwa obywatelskiego, zauważony przez Schmittera, nigdzie nie jest lepiej widoczny niż we współczesnej Polsce. Po 1989 roku pluralistyczne społeczeństwo obywatelskie było budowane w szybkim tempie i z wielką determinacją – był to rezultat czterech różnych i zachodzących na siebie procesów. Po pierwsze, początkowe lata transformacji były świadkiem procesu rekonstrukcji i rekombinacji, w którym gęsta sieć organizacji społecznych odziedziczona po starych reżimach adaptowała się do nowych, demokratycznych warunków, a jednocześnie powstała duża liczba nowych organizacji i inicjatyw społecznych w całym kraju. Równolegle do odbudowy pluralistycznego społeczeństwa obywatelskiego zachodziła deetatyzacja, poprzez którą państwo zrzekało się kontroli nad organizacjami zawodowymi i społecznymi lub ją traciło. Polskie społeczeństwo obywatelskie doświadczyło także dekorporatyzacji, procesu, w którym duże organizacje i związki zawodowe utraciły uprzywilejowaną rolę w społeczeństwie obywatelskim i dużą część wpływu na politykę państwa i tworzenie prawa. Wreszcie podczas ostatnich 20 lat społeczeństwo obywatelskie stało się coraz bardziej sprofesjonalizowane w wyniku pojawienia się tysięcy wysoko wyspecjalizowanych organizacji pozarządowych i fundacji.

Tak więc podczas pierwszych 20 lat transformacji postkomunistycznej polskie społeczeństwo obywatelskie rozwijało się dynamicznie. Jego środek ciężkości przesunął się z dużych, formalnych organizacji opartych na członkostwie, takich jak związki zawodowe i stowarzyszenia profesjonalne (głównie odziedziczone po starym reżimie), na mocno zróżnicowany sektor małych organizacji pozarządowych. Te organizacje, prowadzone przez profesjonalny personel, bazowały na zdecentralizowanych funduszach publicznych, zbiórkach i wolontariuszach. Ich działalność obejmowała cały wachlarz usług, inicjatyw, celów i stylów działania podobnych do tych obecnych w rozwiniętych społeczeństwach demokratycznych. Do 2016 roku organizacje obywatelskie działały w dobrze ustrukturyzowanym i przyjaznym z punktu widzenia prawa środowisku. Co więcej, organizacje te miały i mają zdecydowanie liberalną i proeuropejską orientację. W dużej mierze popierały rozszerzanie praw obywatelskich i społecznych, walczyły z dyskryminacją i popierały progresywne idee. Wiele z nich pełniło ważne funkcje kontrolne na różnych szczeblach organizacji państwa.

Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej doprowadziło do umiędzynarodowienia jej społeczeństwa obywatelskiego. Ten proces miał zarówno znaczenie symboliczne, jak i konkretne konsekwencje ekonomiczne. Członkostwo w Unii sygnalizowało organizacjom społeczeństwa obywatelskiego możliwość przekraczania granic narodowych, tworzenia powiązań z podobnie myślącymi partnerami w innych krajach Wspólnoty i wspierania ponadnarodowych celów. Proces europeizacji zmienił zarówno strukturę, jak i kulturę instytucjonalną licznych organizacji. Jego rezultat był taki, że dostępne stały się poważne fundusze (zarówno z oficjalnych źródeł europejskich, jak i od zachodnich partnerów społeczeństwa obywatelskiego) na różne inicjatywy i projekty, które nie były priorytetem polskich fundatorów.

Na podstawie samej tylko liczby nowo zarejestrowanych organizacji widać, że rozwój polskiego społeczeństwa obywatelskiego przez ostatnie dekady był ogromny. Od roku 1989 do 2000 tempo nowo rejestrowanych organizacji było bardzo duże, a po tym czasie ustabilizowało się na stosunkowo wysokim poziomie. Rocznie rejestrowanych jest w Polsce około 5 tysięcy nowych organizacji i 800 nowych fundacji. Do roku 2018 infrastrukturalna organizacja pozarządowa Stowarzyszenie Klon/Jawor miała w swej bazie danych 140 tysięcy organizacji społeczeństwa obywatelskiego. Nowe organizacje pozarządowe pojawiły się we wszystkich sektorach społecznych i we wszystkich rodzajach lokacji, od wsi do wielkich miast. Jednocześnie współczynnik przetrwania stowarzyszeń starego reżimu także był bardzo wysoki. Te dwa trendy razem tworzą stosunkowo gęste i wciąż rosnące społeczeństwo obywatelskie. Co więcej, liczba Polaków, którzy uczestniczyli w wolontariacie i innych działaniach dobroczynnych, zdecydowanie się zwiększyła. W ostatnich latach ponad 20% Polaków deklarowało, że było wolontariuszami, a ponad 50% z nich wpłaciło pieniądze na cele dobroczynne. To są dane statystyczne podobne do tych, jakie występują w niektórych starych demokracjach zachodnich.

Na tym jednak nie koniec. Od początku XXI wieku polskie społeczeństwo obywatelskie doświadcza rosnącej filaryzacji organizacyjnej i ideologicznej, będącej rezultatem pojawiania się i instytucjonalizacji konserwatywnych, nacjonalistycznych, antyliberalnych i opartych na religii sieci organizacji. Mają one własne media lokalne i krajowe, sieci społecznościowe, ramy symboliczne, polityczną narrację oraz poparcie i środki do działania zapewniane przez Kościół katolicki, prawicowe partie polityczne, fundacje i osoby prywatne o poglądach konserwatywnych i w coraz większym stopniu państwo polskie, od czasu gdy zostało ono przejęte przez partię Prawo i Sprawiedliwość po wyborach w 2015 roku.

Powstanie nieliberalnego, nacjonalistycznego i klerykalnego filaru społeczeństwa obywatelskiego jest nowością w procesie rozwoju społeczeństwa obywatelskiego w Polsce. Choć nacjonalistyczne i skrajnie prawicowe organizacje oraz ruchy zawsze istniały po 1989 roku, były one zdecydowanie marginalne i słabe w pierwszym dziesięcioleciu postkomunistycznych przemian. Z drugiej strony organizacje związane z Kościołem były obecne nawet w czasach komunistycznych. Od końca lat 90. sektor kościelny – najważniejszy element nieliberalnego filara – stopniowo zyskiwał siłę i coraz znaczniejsze środki do działania. Najważniejsza organizacja tego segmentu społeczeństwa obywatelskiego – Radio Maryja – została założona jako lokalna rozgłośnia radiowa w 1991 roku i szybko stworzyła sieć organizacji w całym kraju. Fundacja Lux Veritas, założona w 1996 roku, była pierwszą poważną instytucją wspierającą skrajnie prawicowe organizacje oraz inicjatywy religijne i nacjonalistyczne. Debata i referendum w sprawie nowej polskiej konstytucji w 1997 roku stały się punktem zwrotnym dla sił antyliberalnych i antyeuropejskich oraz dla ruchów walczących o tradycyjne wartości społeczne, a także tych popierających specjalną pozycję polskiego katolicyzmu i nacjonalizmu.

Kościół i instytucje religijne stały się istotnym czynnikiem w podtrzymywaniu filaru społeczeństwa obywatelskiego opartego na wierze. Zarówno Kościół katolicki, jak i inne wyznania stworzyły sieci organizacji związanych z Kościołami. Uformowały one zróżnicowany system organizacji krajowych, regionalnych i lokalnych, o różnym stopniu podległości i kontroli hierarchii kościelnej. Te oddolnie powstające organizacje zwykle mają niewielu uczestników a członkostwo w nich jest nieformalne. Najbardziej popularne ich typy to grupy modlitewne i dobroczynne, a także grupy organizujące zajęcia sportowe i wypoczynek. Zwykle tworzą je wspólnie księża danej parafii i świeccy parafianie. Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego zanotował, że w 1998 roku było już 40 tysięcy takich organizacji z ponad 2 milionami członków. W roku 2008 ich liczba wzrosła do ponad 60 tysięcy, a członkostwo osiągnęło niemal 2,7 miliona. Organizacje te nie tylko skupiają się na działalności lokalnej, ale też są coraz bardziej obecne w polityce kraju. Były i są w stanie inicjować i koordynować spektakularne kampanie ogólnokrajowe, takie jak zebranie 7 milionów podpisów pod petycją wspierającą Radio Maryja pod koniec lat 90. czy zlot rodzin Radia Maryja w Częstochowie w 2005 roku, w którym wzięło udział około pół miliona osób, czy też „Różaniec do granic” w 2017 roku, w którym milion polskich katolików połączyło się w masowej wspólnej modlitwie na granicach Polski, także na plażach na wybrzeżu Bałtyku i międzynarodowych lotniskach, by trzymać imigrantów z dala od kraju (zob. Kotwas i Kubik 2019).

Po ekspansji i instytucjonalizacji sektora religijnego pojawiło się całe mnóstwo ruchów, organizacji i mediów reprezentujących ekstremalnie prawicowe, nacjonalistyczne, ksenofobiczne i homofobiczne idee. Wspierają one tradycyjne wartości rodzinne, fundamentalistyczny katolicyzm i przedstawiają się jako spadkobiercy tradycyjnej polskiej ekstremalnej prawicy z okresu międzywojennego. Od początku XXI wieku ten zbiór luźno związanych ze sobą gazet, klubów i stowarzyszeń zinstytucjonalizował gęstą sieć relacji, wzmocnioną obecnością w mediach oraz rozwinął sojusze polityczne z prawicowymi partiami. Wzrost skrajnie prawicowego sektora polskiego społeczeństwa obywatelskiego napędzany był przez kryzys migracyjny w Europie, który w Polsce nie pojawił się bezpośrednio, ale wywołał niepokój, podsycany przez antyimigrancką i antyislamską retorykę, często podszytą tradycyjnymi metaforami antysemickimi. Intensyfikację sentymentów nacjonalistycznych i antyliberalnych ułatwił też przedłużający się kryzys legitymizacji Unii Europejskiej i jej instytucji. W rezultacie siły nieliberalne i nacjonalistyczne stały się widoczne w polityce protestu, a ich żądanie „ksenofobicznej normalności” (Graff 2009) odnosiło coraz większe sukcesy. Najlepiej ilustruje to Marsz Niepodległości 11 listopada 2015 roku zorganizowany wokół hasła „Polska dla Polaków, Polacy dla Polski” oraz decyzja polskiego rządu, by połączyć siły ze skrajnie prawicowymi organizacjami podczas Marszu Niepodległości w 2018 roku (Kotwas i Kubik 2019).

Instytucjonalizacja nieliberalnego/nacjonalistycznego/klerykalnego filaru polskiego społeczeństwa obywatelskiego miała jeszcze jeden kluczowy punkt zwrotny w roku 2015, kiedy odbyły się wybory prezydenckie i parlamentarne. Prawicowa, populistyczna partia PiS zdobyła urząd prezydenta i większość w parlamencie. Nowy, nacjonalistyczny rząd doprowadził do kryzysu konstytucyjnego, nie podporządkowując się decyzjom Trybunału Konstytucyjnego i podejmując kontrowersyjne decyzje o przejęcie mediów publicznych, innych instytucji publicznych, a także rad nadzorczych państwowych spółek. Rozpoczął też krucjatę przeciwko wartościom liberalnym oraz organizacjom i instytucjom, które je wyznają. Jak oświadczył ostatnio przywódca PiS, idee liberalne zagrażają polskiej tożsamości, przetrwaniu narodu polskiego i polskiego państwa. Ponieważ – jego zdaniem – te idee nie mają nic wspólnego z polską tożsamością narodową (z polskością) i zostały zaimportowane z Zachodu, polskie społeczeństwo musi się opierać na naukach Kościoła katolickiego, a „kwestionowanie kluczowej roli Kościoła w Polsce jest niepatriotyczne” (Beylin 2019). Tak więc wybory prezydenckie i parlamentarne w 2015 roku zaostrzyły istniejące już kulturowo-ideologiczne podziały pomiędzy dwoma filarami polskiego społeczeństwa obywatelskiego. Z jednej strony wybory legitymizowały i wzmacniały obóz narodowo-religijno-populistyczny teraz stowarzyszony z nowym rządem, a z drugiej mobilizowały liberalną, proeuropejską opozycję. Obydwa filary mają głębokie i szerokie korzenie w społeczeństwie i sieciach medialnych, co widać na przykład w ich zdolności do mobilizowania dużych grup ludzi do akcji protestacyjnych i wspierania samoorganizacji obywateli.

Po zwycięstwie wyborczym w 2015 roku rząd PiS udzielił pełnego wsparcia politycznego i ekonomicznego nieliberalnemu filarowi społeczeństwa obywatelskiego. W grudniu 2016 roku polski wicepremier Piotr Gliński, przemawiając do Klubów „Gazety Polskiej” (organizacji stowarzyszonej z jedną z najbardziej nacjonalistycznych gazet w kraju), powiedział: „To wy jesteście prawdziwym społeczeństwem obywatelskim. Dzięki waszym wysiłkom Polska się zmienia, a rząd polski może czuwać nad odpowiedzialnym i stabilnym rozwojem kraju”. Środki finansowe kontrolowane przez rząd zaczęły płynąć szerokim strumieniem do takich właśnie organizacji. Firmy państwowe zostały poinstruowane, by reklamować się tylko w nieliberalnych, nacjonalistycznych mediach. Jednocześnie ich fundacje zaczęły wspierać prawie wyłącznie organizacje i inicjatywy należące do nieliberalnego filara społeczeństwa obywatelskiego. Jak wynika z ostatnich danych dotyczących reklam firm państwowych w mediach ukazujących się drukiem, wsparcie dla mediów prawicowych znacząco wzrosło, od kiedy PiS doszedł do władzy. Dla przykładu, w 2015 roku „Gazeta Polska” otrzymała 91 tys. złotych z takich reklam. W 2018 roku suma ta wzrosła do 8,8 mln złotych. Podobnie podczas gdy reklamy spółek państwowych zapewniają tylko 0,37% przychodów liberalnemu tygodnikowi „Polityka”, to w przypadku „Gazety Polskiej” jest to 44,85%, a w przypadku „wSieci” – 37,77%. Oba te tytuły to najważniejsze gazety obozu nieliberalnego. Tak więc filaryzacja polskiego społeczeństwa obywatelskiego jest teraz wzmacniana przez reetatyzację jego nieliberalnego filara, poprzez aktywny udział rządu we wspieraniu takich organizacji i inicjatyw. Z kolei działania te ożywiają liberalne grupy i media oraz dają początek nowym organizacjom pozarządowym, takim jak Komitet Obrony Demokracji (KOD). Od 2015 roku organizacje i ruchy liberalne sukcesywnie mobilizowały tysiące ludzi do oporu wobec polityki PiS i do obrony praworządności w Polsce. Jednak ich zdolność do obrony liberalnego porządku została osłabiona przez skonsolidowany sojusz państwa, Kościoła i nieliberalnego społeczeństwa obywatelskiego; sojusz, którego interesy są dobrze chronione w systemie o poważnie osłabionej kontroli demokratycznej.

Proces reetatyzacji, dający przywileje nieliberalnemu filarowi społeczeństwa obywatelskiego, ma znaczące wymiary polityczne, prawne i ekonomiczne. Po pierwsze, różnorodne środki na finansowanie organizacji i inicjatyw społeczeństwa obywatelskiego zostały scentralizowane pod egidą nowego Instytutu Wolności, formalnie odpowiedzialnego za wspieranie nacjonalistycznych celów i „patriotycznych” organizacji. W rezultacie wsparcie publiczne dla różnych organizacji liberalnych, instytucji kulturalnych, kampanii i wydarzeń artystycznych zostało istotnie zredukowane. Wiele organizacji społeczeństwa obywatelskiego zostało zmuszonych do zastąpienia funduszy państwowych prywatnymi środkami, by móc kontynuować działalność. Ramy prawne regulujące organizację i działalność społeczeństwa obywatelskiego także zostały zmienione. Na przykład nowe prawo o zgromadzeniach publicznych stawia w uprzywilejowanej pozycji organizacje stowarzyszone z rządem i Kościołem, a dyskryminuje ruchy obywatelskie kojarzone z opozycją polityczną. W coraz większym stopniu aktywiści ruchów i organizacji liberalnych, a także dziennikarze liberalnych mediów są zastraszani i nękani przez służby publiczne i prokuraturę. Chodzi o to, by zaprzestali dziennikarskich śledztw oraz krytyki rządu i jego polityki. Z drugiej strony członkowie organizacji ksenofobicznych i neofaszystowskich dokonujący czynów zabronionych i dopuszczający się przemocy są chronieni przez wyznaczonych przez państwo prokuratorów, opóźniających ściganie lub odmawiających postawienia im zarzutów.

Reasumując, po trzech dekadach przemian demokratycznych polskie społeczeństwo obywatelskie wyewoluowało na głęboko podzielony i spolaryzowany byt z dwoma filarami organizacyjnymi, reprezentującymi sprzeczne systemy wartości, odmienne wizje polityki i preferowane scenariusze rozwoju Polski. Co więcej, wyłaniający się sojusz pomiędzy państwem z autorytarnymi ambicjami i nieliberalnym/nacjonalistycznym/klerykalnym filarem społeczeństwa obywatelskiego stworzył nowe możliwości działania dla prawicowego ekstremizmu, zintensyfikował wojnę kulturową pomiędzy tradycjonalistami i liberałami oraz zmienił zasadniczo podstawowe wymiary polskiej polityki. W rezultacie Polska dryfuje w stronę autorytaryzmu, oddalając się od europejskich wartości demokratycznych. Choć kulturowa i polityczna filaryzacja społeczeństwa obywatelskiego stała się prawie wszechobecną cechą współczesnego pejzażu politycznego na całym świecie, przypadek Polski może być kluczowym terenem doświadczalnym testującym granice wpływu i konsekwencje polityczne i społeczne postępującej ekspansji nieliberalnej/konserwatywnej/klerykalnej strony społeczeństwa obywatelskiego.

Grzegorz Ekiert

Grzegorz Ekiert – profesor Uniwersytetu Harvarda, dyrektor Centrum Studiów Europejskich Minda de Gunzburg, ekspert w dziedzinie studiów międzynarodowych i regionalnych. Zajmuje się polityką porównawczą, zmianami władzy i demokratyzacją, społeczeństwem obywatelskim oraz ruchami społecznymi w Europie Wschodniej. Jest członkiem Advisory Board of the Wissenschaftszentrum Berlin fur Sozialforschung, zewnętrznym egzaminatorem w zakresie polityki, administracji publicznej i badań globalnych na Uniwersytecie w Hongkongu a także członkiem komitetu doradczego Klubu Madryckiego. Ostatnio opublikował m.in.: The Weakness of Post-Communist Civil Society Reassessed (z: Roberto Foa, „European Journal of Political Research”); Civil Society and Three Dimensions of Inequality in Post-1989 Poland (z: Jan Kubik i Michal Wenzel, „Comparative Politics”); Three Generations of Research on Post-Communist Politics – A Sketch („East European Politics and Societies”); Myths and Realities of Civil Society (z: Jan Kubik, „Journal of Democracy”); Democracy in Central and Eastern Europe 100 years On (współautor Daniel Ziblatt „East European Politics and Societies”).

Od autora:
Ten tekst jest częścią długoletniego projektu badawczego na temat społeczeństwa obywatelskiego w nowych demokracjach, koordynowanego przeze mnie i prof. Jana Kubika. Wcześniejsze rezultaty naszych prac badawczych zostały przedstawione m.in. w: Ekiert and Kubik 1999; Ekiert and Kubik 2014; Ekiert, Kubik and Wenzel 2017. Chciałbym też serdecznie podziękować Monice Swadowskiej za przetłumaczenie tego tekstu na język polski.

Bibliografia:
Beylin M., PiS: dumni nosiciele nacjonalistycznej choroby, „Gazeta Wyborcza”, 25 kwietnia 2019.
Berman S., Civil Society and the Collapse of the Weimar Republic, „World Politics”, nr 49 (3) 1997, s. 401–429.
Bermeo N., Ordinary People in Extraordinary Times: The citizens and the breakdown of democracy, Princeton: Princeton University Press 2003.
Bermeo N., Nord P. (red.), Civil Society before Democracy: Lessons from Nineteenth-Century Europe, Lanham: Rowman & Littlefield 2000.
Chambers S., Kopstein J., Bad Civil Society, „Political Theory”, nr 29 (3) 2001, s. 837–865.
Diamond L., Developing Democracy: Toward Consolidation, Baltimore: The Johns Hopkins University Press 1999.
Ekiert G., Kubik J., Rebellious Civil Society: Popular Protest and Democratic Consolidation in Poland, Ann Arbor: University of Michigan Press 1999.
Ekiert G., Kubik J., Myths and Realities of Civil Society, „Journal of Democracy”, nr 25 2014, s. 46–58.
Ekiert G., Kubik J., Wenzel M., Civil Society and Three Dimensions of Inequality in Post-1989 Poland, „Comparative Politics”, nr 49 (3) 2017, s. 331–350.
Graff A., Gender, Sexuality, and Nation – Here and Now: Reflections on the Gendered and Sexualized Aspects of Contemporary Polish Nationalism, w: Intimate Citizenship: Gender, Sexualities, Politics, E. H. Oleksy (red.), London: Routledge 2009, s. 133–147.
Huntington S., Political Order in Changing Societies, New Haven: Yale University Press 1968.
Kopecky P., Mudde C. (red.), Uncivil Society?: Contentious Politics in Post-Communist Europe, London: Routledge 2003.
Kotwas M., Kubik J., Symbolic Thickening of Public Culture and the Rise of Right-Wing Populism in Poland, „East European Politics and Societies, and Cultures”, nr 33 (2) 2019, s. 435–471.
Putnam R. D., Leonardi R., Nanetti R. Y, Making Democracy Work: Civic Traditions in Modern Italy, Princeton: Princeton University Press 1993.
Riley D,. The Civic Foundations of Fascism in Europe, London: Verso 2019.
Schmitter P. C., Civil Society East and West, w: Consolidating the Third Wave Democracies: Themes and Perspectives, L. Diamond, M. F. Plattner, Y. Chu, H. Tien (red.), Baltimore, MA: The Johns Hopkins University Press 1997, s. 239–262.
Youngs R. at al, The Mobilization of Conservative Civil Society, Carnegie Europe 2018.

Tekst publikowany na licencji Creative Commons. Uznanie autorstwa 3.0 (prawo przedruku z podaniem autora i źródła)

Przewiń do góry