Zagłada Żydów to jest część historii Polski

Concilium Civitas 2019/2020, Concilium Civitas, konkurs dla maturzystów, matura 2020

Zagłada Żydów to jest część historii Polski

Właściwie to, co chciałbym poddać pod dyskusję Państwa, zostało już powiedziane przez wiele osób, ale zarazem nie zostało dosłyszane i chyba – taka jest moja intuicja – nie funkcjonuje jako oczywistość w świadomości polskiej inteligencji, nawet tej otwartogłowej, niemającej nic wspólnego z myśleniem endekoidalnym.
Oto bardzo obrazowe sformułowanie poglądu, o który mi chodzi, choć może już dziś, po kilkunastu latach, od kiedy Halina Bortnowska napisała te słowa, nastąpiła jakaś zmiana – albo lepiej: zaczęła następować zmiana – w wyrażonej tutaj przez znakomitą myślicielkę katolicką i wieloletnią redaktorkę „Znaku” opinii: „Ja pamiętam dwie rzeczy, nie z książek czy opowiadań, tylko tak, jak się pamięta powracający zły sen. Wiosna, słońce, kwietniowe chmury, ciemne, wypiętrzone. I pada wirujący, czarny śnieg, płatki sadzy. »To z getta« – mówi moja matka, ścierając ten czarny śnieg z parapetu, z twarzy, z oczu. Oczywiście słychać było dniem, a zwłaszcza nocą, dalekie wybuchy i strzelaninę. W ówczesnej Warszawie nie było to niczym niezwykłym, ale zawsze niosło strach. »To nic, to w getcie«. »W getcie« to znaczy tu: nie tutaj, nie u nas, tu ten ogień nie dojdzie, nie obejmie naszej ulicy, mojego podwórka (to miało stać się później i obchodzona będzie inna rocznica). Czy oprócz mnie ktoś jeszcze pamięta, że mówiliśmy: »To nic, to w getcie«? Mówiliśmy tak do siebie, zwyczajnie, tonem uspokajającego wyjaśnienia, jak pewnie mówią żołnierze, stwierdzając, że tym razem alarm nie ich dotyczy. (…)
– Co czułaś, kiedy padał czarny śnieg? Nic. Czy naprawdę nic?” [1].

Rzecz idzie o to po prostu, że w świadomości Polaków, przy czym słowo „świadomość” jest tutaj bardzo ważne – w „podświadomości” Polaków bowiem rzecz się ma zupełnie inaczej, na co przytoczę za chwilę dowody w postaci uwag wybitnego znawcy psychoanalizy i także znakomitego pisarza – Zagłada Żydów to jest „ich” historia, a nie „nasza”. A tymczasem – co nie tylko na podstawie wiedzy psychoanalitycznej i pisarskiej intuicji można pokazać – Zagłada to jest jak najbardziej część naszej historii. Przy czym „jak najbardziej” w tym zdaniu należy rozumieć dosłownie, to znaczy w tym sensie, że chyba nic bardziej nie jest częścią polskiej historii XX wieku niż Zagłada właśnie.

Profesor Andrzej Leder opublikował w ostatnim numerze rocznika „Zagłada Żydów” – a więc w piśmie, które czyta na bieżąco prawdopodobnie kilkaset osób – artykuł zatytułowany Konsekwencje doświadczenia Zagłady dla polskiej świadomości (i nieświadomości) społecznej. Myśli i konstatacje w nim zawarte powinny dotrzeć do jak najszerszego grona czytelników, pozwolę więc sobie część z nich tutaj zacytować.

Ledera interesuje doświadczenie Zagłady, którego cechą charakterystyczną była, jak zauważa, „powszechność i drastyczność”, przede wszystkim wśród ludności wiejskiej.

„Rewolucyjne zmiany struktury społecznej, których Polska doświadczyła w czasie wojny (…) sprawiły, że mentalność społeczeństwa, w 70 procentach chłopskiego, dawniej lokalna i w dużym stopniu ignorowana, stała się powszechna, w pewnym sensie dominująca. To wyciągnięci z zapadłych wiosek Małopolski, Lubelszczyzny czy Mazowsza chłopi zaludniali budujące się osiedla wokół kombinatów, przenosili się na ziemie odebrane Niemcom, tworzyli kościec aparatu partyjnego, wojskowego i urzędniczego, również aparatu represji. (…) Wspólnym doświadczeniem, które wywodzący się ze wsi i małych miasteczek przyszli inteligenci nieśli (…), było doświadczenie Zagłady przeżyte w taki czy inny sposób. (…) Każdy wiedział, co wtedy się działo w jego okolicy, każdy pamiętał, kto gdzie mieszkał przed zabiciem Żydów, a gdzie – potem. (…) Pamięć wzajemnych krzywd to niezwykle istotny element powstawania struktury każdej tradycyjnej społeczności. (…) Często argumentuje się, że to doświadczenie nie miało skutku destruującego więzi w obrębie etnicznie polskiego katolickiego społeczeństwa, ponieważ Żydzi traktowani byli jako »obcy«. (…) Nie sądzę, żeby tak było. Drastyczne, jawne i masowe przekroczenie zasad rządzących społeczeństwami, w tym zasady »nie zabijaj«, oddziałuje nie tylko na poziomie świadomie ujętego doświadczenia, racjonalizowanego i kategoryzowanego dzięki pewnym narracjom i mitom funkcjonującym społecznie, takim jak mit antysemicki. Sceny mordu, gwałtu, poniżenia wbijają się w psychikę i zaczynają wpływać na człowieka, niezależnie od tego, co się o nich myśli. (…) do przekroczenia tego doszło wszędzie tam, gdzie na prowincji żyli Żydzi, czyli praktycznie w całej wschodniej, południowej i środkowej Polsce. (…)

Doświadczenie »stanu wyjątkowego« pozostawia poczucie stałej możliwości jego powrotu. (…) dotyczy świadomości, która doświadczyła przekroczenia wszelkich norm. Stan wyjątkowy (…) może dotyczyć każdego: każdego jako ofiary i każdego jako sprawcy. Odbiera poczucie niezmienności porządku normatywnego. (…) oznacza poczucie, że pewnego dnia bliźni bez ostrzeżenia mogą zacząć mordować albo donosić »ze skutkiem śmiertelnym«” [2].

Takie są, zdaniem Ledera, trwające do dziś konsekwencje Zagłady. Kontynuując swój wywód, uczony mówi między innymi o wyparciu, wstydzie, banalizacji czy zaprzeczeniu jako sposobach radzenia sobie z tym doświadczeniem. Pokazuje, w jaki sposób doświadczenie Zagłady objęło również nieżydowskich Polaków, całe polskie społeczeństwo. A nawiązując już konkretnie do wiedzy historycznej wydobytej przez polską historiografię ostatnich 20 lat, sekunduje mu wielki pisarz Szczepan Twardoch, mówiąc te słowa w wywiadzie dla tygodnika „Newsweek”: „Jestem przekonany, że jednym z fundamentów czegoś, co roboczo możemy określić jako polską współdzieloną tożsamość czy też świadomość etniczną, jest głęboko wyparta wiedza o całym złu wyrządzonym Żydom przez Polaków w czasie wojny. Gdyby tego wyparcia nie było, Polacy nie reagowaliby tak histerycznie na określenie »polskie obozy koncentracyjne«. Nikt o zdrowych zmysłach nie uważa, by Treblinka czy Auschwitz były polskie w sensie odpowiedzialności moralnej, określenie to używane jest wyłącznie w kontekście geograficznym. Polska odpowiedzialność za współudział w Zagładzie dotyczy zupełnie innych wydarzeń, nie obozów. (…) Fałszywa świadomość jest źródłem cierpień. To, co wyparte, i tak prędzej czy później wychodzi na jaw i obnaża mizerię urojonego bohaterstwa i świętości. Polska jest chora na fałszywą świadomość i z tego powodu gnije od środka.
Zaprzeczanie prawdzie jest moralnym gniciem. A wystarczyłoby poczytać żydowskie wspomnienia z okupowanej Polski. Nikt rozsądny nie może ich nazwać antypolską propagandą, bo nikt nie pisze o śmierci swoich dzieci, sióstr, rodziców, o upokorzeniu, upodleniu i odczłowieczeniu po to, aby uprawiać propagandę. To są świadectwa głęboko emocjonalne i bardzo osobiste. Opowiadające o losie żydowskich współobywateli, ale i o nas. I nie jest to obraz zgodny z tym, że Żydów mordowali wyłącznie Niemcy, a Polacy byli tymi, którzy wyłącznie pomagali. Nie. Po prostu nie jest. W każdej bibliotece i księgarni są dziesiątki takich książek. Po polsku. Wystarczy czytać świadków: Perechodnika, Edelmana, Auerbach, Pachter, Simchę Rotema, Simchę Binema Motyla i innych” [3].

W ten sposób Zagłada pozostawiła w podświadomości ogromnych rzesz nieżydowskich Polaków głębokie ślady i jest częścią składową przeżywania nie „ich” historii przecież, tylko „naszej” własnej.

Dodam jeszcze dla uzupełnienia i podsumowania parę słów z perspektywy badacza historii społecznej okresu okupacji i Zagłady Żydów.

Żydowscy Polacy, zamieszkujący przede wszystkim w miastach i miasteczkach, stanowili trzecią część mieszkańców polskich miast. Czy jest do pomyślenia, aby utrata jednej trzeciej populacji miejskiej jakiegoś kraju nie była częścią jego historii?

I co z tego, że Żydów przed wymordowaniem pozamykano w gettach. Większość tych gett była zupełnie otwarta, co najwyżej oddzielona od reszty miasta byle jakim płotem. A nawet tam, gdzie getto oddzielono murem, to czyż nie było tak, że jak napisał świadek tych wydarzeń Ludwik Hering: „Getto żyło Warszawą – Warszawa żyła gettem. Każdy wiedział o tym, każdy z tego korzystał… Warszawa żyła gettem jeszcze długo po jego śmierci – aż do własnego końca. Getto było sercem Warszawy. W ciągłym pulsowaniu przyjmowało i wydzielało…” [4].

Czy zamordowanie trzech milionów obywateli jakiegoś kraju, w sposób niesłychanie brutalny i w bardzo krótkim czasie – w dodatku na oczach otaczającej ludności, bo co najmniej milion żydowskich Polaków został zamordowany nie w obozach Zagłady, tylko in situ, w miejscach zamieszkania albo w gettach i okolicy, tak że niejednokrotnie ulice polskich miast dosłownie spływały krwią – nie przynależy do historii tego kraju? Wedle jakich kategorii myślenia o życiu zbiorowym mogłaby to nie być „nasza” historia, część historii Polski?

Wymordowanie przeszło trzech milionów żydowskich Polaków było dla reszty społeczeństwa potężnym bodźcem uruchamiającym zmiany społeczne. Oznaczało przejęcie własności na ogromną skalę i natychmiastowy awans społeczny dla setek tysięcy rodzin nieżydowskich Polaków. Czy ten proces przemian społecznych nie jest integralną częścią historii Polski?

Eksterioryzacja Holokaustu – traktowanie Zagłady, jakby była historią nie „naszą”, tylko jakichś „ich” – to taki sam bezsens, jakby ktoś próbował utrzymywać, że ponieważ znakomitą większość ofiar terroru we Francji stanowili arystokraci, to Rewolucja Francuska była doświadczeniem, które dotknęło wyłącznie francuską szlachtę.

Jan Tomasz Gross

Jan Tomasz Gross – socjolog i historyk, profesor emeritus Wydziału Historii Uniwersytetu w Princeton. Zajmuje się naukami politycznymi i społecznymi, a w tym kontekście szczególnie problematyką ii wojny światowej i Holocaustu. Jest autorem m.in.: “Polish society under German occupation: the Generalgouvernement, 1939–1944”, Princeton University Press (pup), 1979; “Revolution from Abroad. The Soviet Conquest of Poland’s Western Ukraine and Western Belorussia”, 1988, 2003, pup; “Upiorna dekada: trzy eseje o stereotypach na temat Żydów, Polaków, Niemców i komunistów: 1939–1948”, 1998, Universitas; “Studium zniewolenia: wybory październikowe 22 X 1939”, 1999, Universitas; “Neighbors: The Destruction of the Jewish Community in Jedwabne, Poland”, pup, 2001 (wyd. pol. – “Sąsiedzi: Historia zagłady żydowskiego miasteczka”, 2000, Fundacja Pogranicze); “Fear: Anti-Semitism in Poland After Auschwitz”, 2006, Random House (wyd. pol. “Strach: Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści”, 2008, Znak; “Złote żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach zagłady Żydów”, 2011, Znak, Kraków. W jego wyborze i opracowaniu (wraz z Ireną Grudzińską-Gross) i z jego wstępem wydano “W czterdziestym nas matko na Sybir zesłali – Polska a Rosja 1939–42”, Londyn, Aneks 1983.

Przypisy:
[1] Halina Bortnowska, Zły cień muru, „Gazeta Wyborcza”, 19.04.2003.
[2] Andrzej Leder, Konsekwencje doświadczenia Zagłady dla polskiej świadomości (i nieświadomości) społecznej, „Zagłada Żydów. Studia i Materiały”, 2018, nr 14, s. 496–505.
[3] Szczepan Twardoch, Co nas zatruwa, rozmowa z Aleksandrą Pawlicką, „Newsweek”, 31.12.2018–13.01.2019.
[4] Ludwig Hering, Ślady, Warszawa 2011, s. 37.

Tekst publikowany na licencji Creative Commons. Uznanie autorstwa 3.0 (prawo przedruku z podaniem autora i źródła)

Przewiń do góry